Witajże dziatwo.
Czemu nadal piszę tego bloga?
Czemu właśnie klepię notkę, mimo że mi się nie chce? Przypomina mi się pewna kniżka. Mianowicie 'Prawda' sir Pratchetta. Kto nie czytał - polecam. Kto czytał - gratuluję dobrego gustu.
Owa 'Prawda' opowiada o zmaganiu się młodego arystokraty, pana de Worde z tajemniczym zabójstwem w Ankh - Morpork. I ów panicz czuje potrzebę, przymus, 'karmienia' prasy słowami. Porównuje prasę (drukującą pierwszą na świecie dysku azetę) do niemowlaka, który dopomina się co jakiś czas jedzenia. Częstokroć bardzo dobitnie się dopominającego niemowlaka. Czyżby tak samo było z tym blogiem?
Kurczaczki, cholernie dużo pytań zadaję na łamach tego oto internetu. Pytań bez odpowiedzi najczęściej. Dlaczego?
O, widzicie? Znowu zapytałem. Lulz.
No ale.
jakieś 85 minut później
Właśnie wróciłem do notki po 85 minutach przerwy. Przerwa spowodowana pewną kłótnią. Potem było jeszcze wyjście do sklepu. Leżenie odłogiem przed telewizornią. Okurwienie pizzy. Wyszorowanie psa. Generalnie ciężkie półtorej godziny.
O czym to ja.
No tak, nie opisałem dnia dzisiejszego i znaczenia tytułu. A więc tak. Dziś nie widziałem się z Moniką. Spoko, ot, jeden dzień bez niej. NIE KURWA. To jest pierdolona jedna trzecia, czy nawet 40 % czasu spędzonego z nią w całym pierdolonym tygodniu. I dlaczego to wszystko? Otóż dlatego, że nie ma kto pierdolonych jabłek w sadzie zbierać. Eh.
Tak więc - wstałem (czy raczej zostałem brutalnie ściągnięty z wyra) o godzinie 7. Czaicie, 7 rano. W jebaną sobotę. A potem coraz lepiej. Matka wkurwiona, ja wkurwiony, zaczęliśmy się nieco ścierać słownie. Olałem, odpuściłem. Jednak potrafię, jak widać. Potem pierdolone zbieranie. I jebane komary. I nagle zaczęła mnie głowa boleć. I oczu nie mogłem 'wywrócić', bo mnie kurewsko mocno bolały. I kolczyk zaczął się mazać ropą (po zmianie na stal chirurgiczną z miedzi czy innego miedzianego gówna, wtf?) i boleć. A potem się okazało że już za chuj nie zdążę do Siedlec pojechać. I złapałem ultimaterage'a. I zacząłem opierdalać wszystkich wokoło, ciskać się, kląć, i jeszcze raz opierdalać. Żałujcie że nie widzieliście, to było piękne. A potem dostałem gorączki i zacząłem się coraz gorzej czuć. A teraz siedzę z lekką (jakieś 37-38 stopni) gorączką. Kurwa.
Więc tak to wyglądał mój dzień.
I więcej pisać mi się nie chce.
Nie, jednak mi się chce. Odniosę się do notki Pornola.
Otóż - i tak i nie. Można, a nawet trzeba tęsknić za atmosferą tamtych czasów. Z punktu widzenia całego społeczeństwa, rasy czy gatunku. Gdy zjeżdżamy do poziomu jednostki - robi się zdecydowanie trudniej. Dokończę to kiedy indziej. Mój komp chyba wział mnie za wzór do naśladowania i chyba muszę go właśnie szybko leczyć. Kurwa. -.-"
PS: Zespolik na dziś - Arch Enemy - płytka 'Black Earth'.
PS2: Nie widziałem chujowszej notki niż ta powyżej. Trudno się mówi, czasem i tak bywa.
Howgh.
Lol, mam tę książkę pół metra od siebie. Jedna z moich ulubionych w serii, chociaż i tak najbardziej chyba lubię te o straży.
OdpowiedzUsuńhmmm, caly wczorajszy dzien mialam 38 st., mam nadzieje ze jeszcze bedac w szkole nie rozsiewalam zarazkow :o
OdpowiedzUsuńi nie przesadzaj, notka nie jest zla. blog mowi o Twoim zyciu, ktore jest raz jest cudowne i pelne szczescia, raz jak dzis - przepelnione zloscia i zniecheceniem. wiec glowa do gory ;)
ps. najmocniej przepraszam za brak polskich znakow, ale za chiny nie zmusze sie do uzywania ich na komorce.
- Martynahmmm, caly wczorajszy dzien mialam 38 st., mam nadzieje ze jeszcze bedac w szkole nie rozsiewalam zarazkow :o
i nie przesadzaj, notka nie jest zla. blog mowi o Twoim zyciu, ktore jest raz jest cudowne i pelne szczescia, raz jak dzis - przepelnione zloscia i zniecheceniem. wiec glowa do gory ;)
ps. najmocniej przepraszam za brak polskich znakow, ale za chiny nie zmusze sie do uzywania ich na komorce.
- Martyna
ojej, zjebalam komentarz -,- wtf?
OdpowiedzUsuńMartyna