Dobra, jak już tu 10 minut jesteście i rozszyfrowaliście napis na górze, to możecie zostać i przeczytać resztę.
Od czego by tu zacząć. Może od pierdół.
Tak więc - mam krew w ustach. Lubię smak krwi, myślicie że to coś złego? I, co najlepsze, nie wiem jak zraniłem sobie wargę. Pizd - leci krew. wat.
To teraz rzeczy ważne. Bardzo ważne.
Czuję okropny niedosyt. Okropnie wielki niedosyt. Za mało Siedlec dziś, za mało przytulania się do Moniki, za dużo dyskutowania z Nią i jej rodzicielką. A jutro też nie mam za bardzo na co liczyć - pierdolone kurwa jabłka w jebanym sadzie ciotki same się nie zerwą, rodzinny Mudzin musi zapierdalać. Zajebiście. Z 3 dni w Siedlcach wychodzi 1.5. Ale nic to, się kiedyś tam nadrobi. Szkoda, że z racji zapierdalania Moniki do matury, nie mogę liczyć na bycie przyjętym w tygodniu. Smuteczek.
Wczoraj notki nie było, albowiem, jak u Zarzygańca, nic się nie działo. Jeszcze bardziej nic niż zwykle. Jedyne co pamiętam, to właśnie partyjka w LoL'a.
O właśnie. Moja matka okropnie się śmieje z Zarzygańca jak z nim siedzę na TS'ie, na głośnikach miast słuchawkach. A mnie to okropnie bawi, więc najczęściej gram na głośnikach właśnie.
Co do głośników i słuchawek - i to i to mi siada. Chujowo. Co można jeszcze o nich powiedzieć? To że leci z nich zajebista muzyka. Albo nawet jeszcze zajebistsza.
Wracając do tematu mnie - szczęśliwym. Okropnie mocno szczęśliwym. I znowu - dzięki wszystkim, którzy się do tego przyczynili.
A zarazem nijak mi. Poza okazywaniem miłości jestem dziś wyprany z uczuć. A, no i poleciały mi 2 łzy. Przy tym. Nie dość że piękny kawałek, nie dość, że z masakrycznym tekstem, to jeszcze ta dedykacja na początku. Piorunujące.
To śmieszne. Z jednej strony jestem całkowicie zdolny do śmiania się z martwych płodów, z WTC, z Żydów, z Holocaustu, z mordów Breivika, a z drugiej jestem w stanie przy zwykłej (chociaż, czy ona taka zwykła jest?) muzyce rozczulić się do łez, potrafię z ogromnym uczuciem nucić sobie 40-1 Sabatonu, czując się kompletnym patriotą i spadkobiercą bohaterów z Westerplatte, spod Bzury, z Wizny, znad Anglii, z tysiąca innych miejsc. Potrafię cenić Wehrmacht, Hitlera, Rommla, Goeringa, a zarazem wielbić poległych Polaków, żałować Żydów, żałować Powstańców.
Ach, co do Wehrmachtu. Polecam obejrzeć teledysk. GhostDog robi bodaj najlepsze amatorskie teledyski ever. Chociaż, nie wiem czy można je nazwać jeszcze 'amatorskimi'.
Sabaton - Wehrmacht
Pulled into war to serve a vision that's supposed to last a thousand years
Part of a machine unstoppable, as merciless as tidal waves
Were they the victims of the time, or proud parts of larger goals?
Propaganda of the reich masterful machine
Time and again the battle rages on beyond the gates of misery
As casualties rise and millions die around them did they see it all?
Crazy madmen on a leash, or young men who lost their way?
Grand illusions of the reich may seem real at times
Panzers on a line form the wehrmacht's spine
Lethal grand design
What about the men executing orders?
Ad victoriam
Ex machina
Non sibi sed patriae
Pulled into war to serve a vision that just didn't last a thousand years
Part of a machine, though stoppable as merciless as tidal waves
Pulled into war to serve a vision that's supposed to last a thousand years
Part of a machine unstoppable, as merciless as tidal waves
Were they the victims of the time, or proud parts of larger goals?
Propaganda of the reich masterful machine
Time and again the battle rages on beyond the gates of misery
As casualties rise and millions die around them did they see it all?
Crazy madmen on a leash, or young men who lost their way?
Grand illusions of the reich may seem real at times
Panzers on a line form the wehrmacht's spine
Lethal grand design
What about the men executing orders?
Ad victoriam
Ex machina
Non sibi sed patriae
Pulled into war to serve a vision that just didn't last a thousand years
Part of a machine, though stoppable as merciless as tidal waves
Nie było chyba bardziej szlachetnego okresu, a zarazem bardziej tragicznego, niż II Wojna Światowa. Czas, gdy spotykało się męstwo i tchórzostwo, patriotyzm i karabin wroga. Gdy spotykał się obowiązek i chęć życia. Gdzie trzeba było wybrać pomiędzy śmiercią a hańbą. Piękny czas uszlachetniający dusze szlachetne, a znikczemniający dusze nikczemne. Czas nadstawiania karku za innych i czas sprzedawania innych. Czas, gdy granica między dobrem i złem była zamglona, niewidoczna. Piękny czas, piękny, wojenny ogień, wypalający plewy.
Ach, było - nie wróci. Teraz możemy tylko obrastać w gnuśność i dawać sobą kierować, jak jebane świnie idące na rzeź.
No i tym historyczno - refleksyjnym akcentem kończę notkę ową.
PS. Zespół na dziś - Metallica. Odpalcie sobie cokolwiek. To wszystko jest genialne.
Howgh.
Ach, było - nie wróci. Teraz możemy tylko obrastać w gnuśność i dawać sobą kierować, jak jebane świnie idące na rzeź.
No i tym historyczno - refleksyjnym akcentem kończę notkę ową.
PS. Zespół na dziś - Metallica. Odpalcie sobie cokolwiek. To wszystko jest genialne.
Howgh.
Fade To Black idealnie oddaje to, jak się czuję po stracie tamtej notki. KURWA.
OdpowiedzUsuńDobra notka, Sindbad. Dobra notka.
OdpowiedzUsuń