Ten blog mi uświadamia upływ czasu. W sumie, lepiej tak, niż się budzić wiecznie z ręką w nocniku.
Pytanie/prośba do dziewcząt, które to czytają. Napiszcie, jak to jest z dietami, z waszym odchudzaniem się, z waszą akceptacją (bądź jej brakiem) własnego ciała. Proszę, bo dostaje pierdolca. Mam nadzieję że niepotrzebnie. Wklepcie to w komciu albo poślijcie PM. Dzięki z góry.
A teraz do rzeczy.
Poranek minął jak zawsze. Szkoła też.
Potem powrót do domu, marnowanie życia w LoL'u. Kurwa. Kolejny dzień. :<
A teraz was rozkurwię. ODROBIŁEM PRACĘ DOMOWĄ Z MATEMATYKI.
WTF JAKUB SRSLY?!
Kurwa, nie mogę się skupić. Boję się. Nie, nie o siebie, tego bym się nie bał. O Nią. Może i to irracjonalne, nie mnie oceniać. Ale boje się. Wiem, wiem przecież że to normalne, że ludzie się boją o swoich partnerów, z mniej lub bardziej sensownych i racjonalnych powodów. Ale to nie powód żeby nie czuć tego strachu.
Chuj, przerwa na szluga.
Po szlugu.
Nie, nie pomógł. Pogorszył wręcz sprawę.
Przemijanie. Wszyscyśmy gównem, panowie i panie. I nie ma żadnego 'Non omnis moriar...'. Jest tylko 'Vanitas vanitatum et omnia vanitas.'. Nic po nas nie zostanie.
Gdyby napisać mój dotychczasowy życiorys, bez słodzenia, co by to było? Nic, gówno. Kompletny szajs. Ani jednej ciekawej linijki, ani jednego interesującego zdania.
Kurwa. Ja naprawdę chciałbym w coś wierzyć. Poczucie bezsensu życia jest straszne. Jedyny 'sens' jest w korzystaniu z życia.
I tak, jestem szczęśliwy. I naprawdę to doceniam. Czemu tylko czuje bezsens, gdy jestem sam, gdy Moniki nie ma obok?
Kocham i jestem kochany. Dziękuję. Dziękuję wszystkim, którzy się do tego (świadomie czy nie) przyczynili. Nawet jeśli zrobili to szkodząc mi. Czy próbując szkodzić.
Ah, cóż za emosowata notka mi idzie, aż w odbyt gniecie.
No i się zaciąłem, i nie idzie notka dalej. Smuteczek.
Wstawie więc tekst, który mi właśnie leci na słuchawkach, który mnie inspiruje i który opisuje jakoś społeczeństwo dzisiejsze. I jest kurewsko klimatyczny.
Chuj, przerwa na szluga.
Po szlugu.
Nie, nie pomógł. Pogorszył wręcz sprawę.
Przemijanie. Wszyscyśmy gównem, panowie i panie. I nie ma żadnego 'Non omnis moriar...'. Jest tylko 'Vanitas vanitatum et omnia vanitas.'. Nic po nas nie zostanie.
Gdyby napisać mój dotychczasowy życiorys, bez słodzenia, co by to było? Nic, gówno. Kompletny szajs. Ani jednej ciekawej linijki, ani jednego interesującego zdania.
Kurwa. Ja naprawdę chciałbym w coś wierzyć. Poczucie bezsensu życia jest straszne. Jedyny 'sens' jest w korzystaniu z życia.
I tak, jestem szczęśliwy. I naprawdę to doceniam. Czemu tylko czuje bezsens, gdy jestem sam, gdy Moniki nie ma obok?
Kocham i jestem kochany. Dziękuję. Dziękuję wszystkim, którzy się do tego (świadomie czy nie) przyczynili. Nawet jeśli zrobili to szkodząc mi. Czy próbując szkodzić.
Ah, cóż za emosowata notka mi idzie, aż w odbyt gniecie.
No i się zaciąłem, i nie idzie notka dalej. Smuteczek.
Wstawie więc tekst, który mi właśnie leci na słuchawkach, który mnie inspiruje i który opisuje jakoś społeczeństwo dzisiejsze. I jest kurewsko klimatyczny.
Turbo.
Turbo - Upiór w operze.
Jaki świat stworzyć chcesz aby zamknąć mnie w nim?
Ile ról sprzedasz mi żebym mógł sycić Cię?
Patrzysz tu,
Czyżbyś znów na widowni chciał siąść!?
Stado hien skrada się,
Oto zaczął się sen!
Pierwsza z kilku scen:
Ktoś nauczył Cię jak zabijać by żyć.
Nowy ruch, więc kto się odważy
Zdjąć maskę z twarzą jak głaz.
Wszędzie wokół strach,
Zbrodniarz wkłada płaszcz,
Znika cicho jak cień.
Został tylko chór małych dzieci,
Dwór opustoszał więc graj!
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj. (x2)
Jesteś - nie ma Cię,
Znikasz - zjawiasz się...
Czyżbyś też cieniem był?!
W mrocznym blasku świec znikasz
Kryjąc się za kurtyną swych łez.
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj.
Rolę życia graj.
Teraz masz swój czas,
Ten ostatni raz
Możesz zagrać jak chcesz.
Nie ma żadnych ram!
Potem będziesz sam,
Potem będziesz znów sam.
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj.
Obsesje. Gdy widzę te wszystkie nastolatki które koniecznie muszą się odchudzić, bo ważą 'za dużo', mimo, że kości im z dupy wystają, to mam ogromną ochotę znęcać się nad ludźmi którzy do tego doprowadzili. Nad jebanymi kreatorami mody, pierdolonymi bossami mediów, którzy wtykają 'ideał' piękna. Chciałbym im wydłubać pierdolone oczy, uciąć jebane ręce, głodzić przez długie miesiące, potem spaść. Znęcać się. Argh. Starczy tego. Szmaty bogacące się bez względu na innych. Małe, nędzne szczury, wszy, robaki.
Wracając do dnia dzisiejszego.
Mamusia wielce mnie wkurwiła dziś. Pierwej pierdoląc, że nie mam żadnego hobby, że niczym się nie zajmuję. A potem - twierdząc, że mój blog to głupota. Możliwe, mamo, ale to MOJA głupota. I mogę to chyba uznać za hobby. Więc - przeczysz sama sobie. Oczywiście, najlepiej by było, gdybym nie wychodził prawie z książek, był grzeczniutki i w ramach hobby grał na skrzypczykach. NIE. To jest moje hobby, nikt mi nie będzie mówił co mam robić, a czego nie. Za późno. Ale i tak Cię kocham.
Chyba czas kończyć tą notkę. Ale na zakończenie dowcip (dzięki Artur):
MAM 3 CÓRKI
Jola (9)
Asia (8)
Ania (6)
Ania dostała 6, bo nie połyka.
Ba dum tsss.
PS. Zespolik na dziś to Turbo. Zwłaszcza płytka 'Awatar'.
Turbo - Upiór w operze.
Jaki świat stworzyć chcesz aby zamknąć mnie w nim?
Ile ról sprzedasz mi żebym mógł sycić Cię?
Patrzysz tu,
Czyżbyś znów na widowni chciał siąść!?
Stado hien skrada się,
Oto zaczął się sen!
Pierwsza z kilku scen:
Ktoś nauczył Cię jak zabijać by żyć.
Nowy ruch, więc kto się odważy
Zdjąć maskę z twarzą jak głaz.
Wszędzie wokół strach,
Zbrodniarz wkłada płaszcz,
Znika cicho jak cień.
Został tylko chór małych dzieci,
Dwór opustoszał więc graj!
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj. (x2)
Jesteś - nie ma Cię,
Znikasz - zjawiasz się...
Czyżbyś też cieniem był?!
W mrocznym blasku świec znikasz
Kryjąc się za kurtyną swych łez.
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj.
Rolę życia graj.
Teraz masz swój czas,
Ten ostatni raz
Możesz zagrać jak chcesz.
Nie ma żadnych ram!
Potem będziesz sam,
Potem będziesz znów sam.
Graj więc rolę życia,
Rolę życia graj.
Obsesje. Gdy widzę te wszystkie nastolatki które koniecznie muszą się odchudzić, bo ważą 'za dużo', mimo, że kości im z dupy wystają, to mam ogromną ochotę znęcać się nad ludźmi którzy do tego doprowadzili. Nad jebanymi kreatorami mody, pierdolonymi bossami mediów, którzy wtykają 'ideał' piękna. Chciałbym im wydłubać pierdolone oczy, uciąć jebane ręce, głodzić przez długie miesiące, potem spaść. Znęcać się. Argh. Starczy tego. Szmaty bogacące się bez względu na innych. Małe, nędzne szczury, wszy, robaki.
Wracając do dnia dzisiejszego.
Mamusia wielce mnie wkurwiła dziś. Pierwej pierdoląc, że nie mam żadnego hobby, że niczym się nie zajmuję. A potem - twierdząc, że mój blog to głupota. Możliwe, mamo, ale to MOJA głupota. I mogę to chyba uznać za hobby. Więc - przeczysz sama sobie. Oczywiście, najlepiej by było, gdybym nie wychodził prawie z książek, był grzeczniutki i w ramach hobby grał na skrzypczykach. NIE. To jest moje hobby, nikt mi nie będzie mówił co mam robić, a czego nie. Za późno. Ale i tak Cię kocham.
Chyba czas kończyć tą notkę. Ale na zakończenie dowcip (dzięki Artur):
Jola (9)
Asia (8)
Ania (6)
Ania dostała 6, bo nie połyka.
Ba dum tsss.
PS. Zespolik na dziś to Turbo. Zwłaszcza płytka 'Awatar'.
Do zobaczenia.
Prosiłeś, to piszę. Ze swoją wagą nie mam wielkiego problemu, bo jestem i zawsze byłam szczupła, chociaż, przyznaję, czasem patrząc w lustro wydaje mi się, że jednak mam czegoś za dużo. Nigdy sie nie odchudzałam na poważnie, ale tylko dlatego, że brak mi silnej woli.
OdpowiedzUsuńZa to mam mnóstwo innych kompleksów, przez co siebie nie lubię. Mam wrażenie, że coś jest za duże, coś za małe, i nie takie, srakie i owakie, a potem efekty. Chodze w workowatych ubraniach i zakrywam twarz włosami, bo za każdym razem jak z kimś rozmawiam wydaje mi się, że ta osoba patrzy tylko na defekty mojej urody.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSame here, Marto. Fuckin' same.
OdpowiedzUsuńŻycie jest po to, żeby się replikować i rozmnażać. Ale zawsze zastanawiało mnie po kiego chuja mamy się rozmnażać.
OdpowiedzUsuńŻeby ktuś o nas pamiętał. Na przykład Ania (6).
OdpowiedzUsuńTeraz ja bushu, teraz ja i moje cierpienie!
Jem nieregularnie, niezdrowo, za mało, jak się dorwę do zwykłego obiadu to chapię i chapię. Bywam dokarmiany przez babcię i Paulinę. Mam niedowagę i uj z tym. Mógłbym w sumie przytyć, ale wyjątkowo nie mam do tego skłonności.
Się dobraliście z Pauliną :D
OdpowiedzUsuń